"Buszujący w zbożu" - lektura nie dla gimnazjalisty?

Katarzyna Reizer
05.10.2012 , aktualizacja: 05.10.2012 15:53
A A A Drukuj
W klasie

W klasie (Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

- Jest cała masa pięknej literatury, dlaczego wybrano akurat "Buszującego w zbożu" na konkurs polonistyczny? - oburza się nauczycielka jednego z podkarpackich gimnazjów.
- Proszę posłuchać tego fragmentu: "Włożyłem czystą koszulę. Zdawałem sobie sprawę, że niepotrzebnie tak się stroję dla jakiejś kurewki, ale to mi przynajmniej wypełniło czas. Byłem trochę zdenerwowany. Już także podniecony, ale przede wszystkim - zdenerwowany. Jeżeli chcecie wiedzieć prawdę, jestem prawiczkiem" - czyta przez telefon polonistka.

To nauczycielka z piętnastoletnim stażem, uczy w gimnazjum w jednej z podrzeszowskich miejscowości. Jej uczniowie często biorą udział w konkursach polonistycznych organizowanych przez kuratorium oświaty w Rzeszowie. Motywem przewodnim tegorocznej edycji jest temat: "Konflikty, spory i bunty - w życiu i literaturze". W I etapie konkursu obowiązuje znajomość lektur "Buszujący w zbożu" Jerome'a Davida Salingera oraz "Wielka Gilly" Katherin Peterson.

- Odkąd poznałam treść "Buszującego...", nie wyobrażam sobie, że jako polonista polecam tę książkę pierwszoklasistom. Już rozmawiałam w tej sprawie z pracownikiem kuratorium. Trudno mi powiedzieć, czy to był dyrektor, ponieważ osoba ta się nie przedstawiła, ale nawet nie znała treści książki. Kiedy przeczytałam jej wybrane, soczyste kawałki, również zgodziła się ze mną, że ta książka nie powinna być lekturą w konkursie polonistycznym. Jednak do tej pory nie wycofano jej z listy. Przecież ta publikacja traktuje miłość przedmiotowo, a nie pięknie i czysto. Pokazany tu został młody, 17-letni chłopak, który pije alkohol, pali papierosy i przeklina - dodaje nauczycielka.

Kuratorium oświaty, które jest organizatorem konkursu, wybiera też autorów pytań i lektur. Jakie to są osoby - kuratorium nie ujawnia, podaje tylko, że są to specjaliści, doświadczeni nauczyciele.

- Celem konkursu jest przede wszystkim pobudzenie do twórczego myślenia. Trzeba się wykazać umiejętnością komentowania, dokonywania oceny, dostrzegania uniwersalności znaczeń, doświadczeń i przemyśleń - opowiada Krystyna Czubara z rzeszowskiego kuratorium oświaty.

Ekspertka: Nauczycielka jest zbyt pruderyjna

Czubara przyznaje, że był sygnał od osoby zbulwersowanej wyborem tej książki, jednak nie uważa jej za nieodpowiednią dla gimnazjalisty.

- Każdy ma swoje zdanie na dany temat i jest tych zdań tyle, ilu jest ludzi. Nie będziemy zmieniać lektury tylko dla jednej osoby. Poza tym uważam, że młodzież z jeszcze gorszymi treściami ma do czynienia w internecie, a temu rodzice, niestety, się nie przyglądają - dodaje.

Joanna Rusin z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego jest zaskoczona wyborem "Buszującego w zbożu", ale nie z powodu treści.

- Salinger to już klasyka, co oczywiście nie oznacza dyskwalifikacji lektury. Osobiście jednak poleciłabym książkę "Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandra D'Avenii - zachęca Rusin.

I dodaje: - Wydaje mi się, że osoba zbulwersowana książką Salingera jest przesadnie pruderyjna. Nie widzę w tej książce niczego zdrożnego, żeby nie nadawała się dla uczniów klas gimnazjalnych.

Polonistka jednak obstaje przy swoim. - Jeśli zadaję lekturę, to ma być to coś wartościowego. Dlaczego to ja mam być tą osobą, która poleca tę książkę dzieciom? Wiem, że one i tak prędzej czy później ją znajdą, ale nie będą jej mieli ode mnie - asekuruje się nauczycielka.

- Do konkursu w tym roku z naszej szkoły przystępują drugo - i trzecioklasiści. Nie chciałabym, żeby czytali "Buszującego w zbożu". Na razie zapoznają się jedynie z "Wielką Gilly" Peterson. To świetna książka. Naprawdę nie mogę tego zrozumieć, że jest tyle pięknej literatury, a wybrano właśnie Salingera - kończy polonistka.

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@rzeszow.agora.pl



Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • Podziel się