Test żelazek. Które najlepsze?

Magda Kłodecka / pro-test.pl
16.08.2012 , aktualizacja: 16.08.2012 16:31
A A A Drukuj
prasowanie

prasowanie (shutterstock)

Dwa żelazka Philipsa dostały najwyższe noty za wygodę użytkowania. Wyprasowanie nimi ubrania po trzech godzinach wciąż zachowywały gładkość i świeży wygląd
Niewiele osób lubi prasować, ale wszyscy lubią mieć uprasowane. Nie pozostaje więc nic innego, jak poszukać takiego modelu żelazka, który do zmniejszy uciążliwość tego zajęcia. Fundacja Pro-Test sprawdziła 28 żelazek, zwracając szczególną uwagę na to, czy:

- prasowane ubrania stają się gładkie i czy efekt ten utrzymuje się przez dłuższy czas,

- para wodna skutecznie pomaga taki rezultat osiągnąć,

- obsługa żelazka nie sprawia trudności,

- stopa nie ulega łatwo zarysowaniem.

Test polegał na tym, że trzy osoby starały się wyprasować ubrania z dżinsu, poliestru i bawełny, które zostały uprane w 40 i 60 st. C, a noc spędziły zwinięte w koszu.

Gładko w zakamarki

Najmniej kłopotów z obsługą sprawiły dwa żelazka Philipsa z serii EcoCare. Łatwo było napełnić je wodą, a później wylać jej resztę. Nie trzeba też było używać dużej siły, żeby przesuwać je po ubraniach. Gładko i bez oporów docierały nawet do takich zakamarków, które często pozostają nietknięte, czyli do przestrzeni między guzikami. W wygodnych modelach tuż nad stopą projektanci pozostawili wgłębienie dla guzików.

Recepta na krótką pamięć

Niby każdy pamięta o konieczności wyłączenia żelazka, ale w tyle głowy wciąż majaczy nam wizja, co może się zdarzyć, jeśli wtyczka zostanie w kontakcie. Dlatego chyba każde nowoczesne żelazko jest już wyposażone w funkcję automatycznego wyłączania: po kilku minutach, gdy urządzenie stoi pionowo i po kilkudziesięciu sekundach, gdy leży. W ostateczności ratunkiem może okazać się termostat, ale tylko gdy żelazko stoi. Wszystkie testowane modele przeszły tę próbę dobrze lub bardzo dobrze. Tylko jeden model - Rowenta DW8110 Pro Master - nie spełnił oczekiwań.

Nie trzeba prychać

Wśród przydatnych funkcji Pro-Test wymienia również lampkę sygnalizującą pusty zbiornik na wodę. Wprawdzie każdy powinien się zorientować, że para przestała lecieć, ale co, jeśli akurat prasujemy, rozmawiamy przez telefon i jednocześnie oglądamy serial w telewizji? Ważne też, żeby nie trzeba było samodzielnie "prychać" na mocno pogniecione tkaniny - już od dawna wyręczają nas w tym żelazka, ale tylko te, które oprócz dyszy wypuszczającej parę zaopatrzono też w guzik do rozpylania wody na tkaninę.

Bez kamienia

"Prychanie" wodą było może mało estetyczne, ale nie wymagało czyszczenia zbiornika na wodę z kamienia, który się tam osadza - mimo, że producenci pozwalają wlewać wodę z kranu. Kamień może nie tylko brudzić ubrania, ale też zatykać otwory do pary, a wtedy prasowanie stanie się dłuższe i trudniejsze. Producenci żelazek powinni zadbać o to, żeby dostęp do zbiornika na wodę był prosty i żeby łatwo dawało się go oczyścić z osadu. Udało się to niemal wszystkim, zaś najniższe z możliwych oceny w tej kategorii dostało kilka badanych modeli marki Tefal.

Philips na podium

W całym teście najwyższe noty - zwłaszcza za odporność stopy na zarysowania i emisję pary - dostały modele Philipsa GC4850/02 Azur za 270 zł i GC4860/02 Azur za 298 zł. Oprócz nich testowane były też inne modele marek Philips i Tefal oraz Bosch, Braun, Electrolux, Moulinex i Rowenta.ß

Pełne wyniki testu można kupić na stronie www.Pro-Test.pl

Zobacz także
  • Podziel się