Andrzej B. i 17-letnia Kamila M. zginęli tuż przed interwencją policji

km
12.01.2013 , aktualizacja: 13.01.2013 10:28
A A A Drukuj
32-letni Andrzej B. i 17-letnia Kamila M. zginęli od pojedynczych strzałów w skronie - dowiedziała się "Gazeta".
Takie są wstępne wyniki sekcji zwłok, które w sobotę po południu przeprowadzono w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie. - Wyniki tej sekcji wskazują, że zgon mężczyzny i dziewczyny nastąpił po oddaniu jednego strzału w kierunku Andrzeja B. i jednego strzału w kierunku Kamili M. Zgon nastąpił w bezpośredniej bliskości po sobie, czyli nie było takiej sytuacji, że najpierw zginęła jedna osoba, chwilę czasu upłynęło i był zgon drugiej osoby. Poza tym oboje zginęli na krótko przed interwencją policji - mówi "Gazecie" Wiesława Basak, wiceszefowa Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

Prokuratorzy zlecą teraz wykonanie badań toksykologicznych, które odpowiedzą na pytanie, czy Andrzej B. i Kamila M. byli pod wpływem alkoholu lub narkotyków. - Będziemy teraz szukali ośrodka, który najwcześniej podejmie się takich badań. Średnio na wyniki badań toksykologicznych czeka się około miesiąc - dodaje prokurator Basak.

Śledczy nie zdradzają więcej szczegółów. Zapowiadają, że kolejne informacje o zdarzeniach, które rozegrały się w czwartek, przekażą w poniedziałek po południu.

Morderstwo pod cerkwią, strzelanina w Sanoku

Ciała Andrzeja B. i Kamili M. znaleziono w piątek około godz. 1 w nocy, gdy drzwi mieszkania na ul. Cegielnianej w Sanoku wyważyli policyjni antyterroryści.

Para zabarykadowała się w mieszkaniu w czwartek w południe, gdy Andrzej B. zorientował się, że policjanci urządzili na niego zasadzkę. Podejrzewali, że to właśnie on dzień wcześniej, w środę rano, w podsanockiej wsi Międzybrodzie zastrzelił niedaleko cerkwi 29-letniego Krystiana L. z Leska.

32-latek ostrzelał nieoznakowany radiowóz policyjny. Do akcji wkroczyli antyterroryści. Negocjatorzy przez ponad 12 godzin próbowali przekonać mężczyznę do poddania się. Ale Andrzej B. i jego przyjaciółka na apel policji w ogóle nie odpowiadali. O godz. 1 w nocy policjanci wyważyli drzwi. Gdy weszli do mieszkania, w pokoju zobaczyli zwłoki 32-latka i dziewczyny.

Policja początkowo podawała, że para popełniła samobójstwo. Ale niewykluczone, że mężczyzna najpierw zastrzelił Kamilę M., a potem strzelił do siebie. W mieszkaniu znaleziono pistolet i sztucer myśliwski.

Zobacz więcej na temat:

  • Podziel się